Sama nazwa „motogodziny” w raporcie jeszcze nie mówi, skąd te dane pochodzą.
W maszynie budowlanej sygnał stacyjki nie musi odpowiadać czasowi działania silnika.
Podwyższone obroty również nie dowodzą jeszcze wykonania konkretnej pracy.
Brak gotowych danych elektronicznych nie oznacza, że silnika nie da się monitorować.
Wiarygodna ewidencja pomaga również planować obsługę techniczną.
Operator przychodzi rano, przekręca kluczyk i pozostawia włączoną stacyjkę przez cały dzień. Silnik uruchamia kilka razy. Część czasu maszyna wykonuje zadania, część spędza na wolnych obrotach, a przez pozostałe godziny silnik jest wyłączony.
Wieczorem w systemie pojawia się raport: dziesięć godzin pracy.
Tylko czego? Włączonej stacyjki, działającego silnika czy rzeczywistego wykonywania robót?
Dla właściciela maszyny to istotna różnica. Od tych danych zależą ocena wykorzystania sprzętu, analiza zużycia paliwa i planowanie obsługi. Dlatego przy wyborze monitoringu warto zacząć od pytania: skąd system wie, że silnik rzeczywiście pracuje?
W Multiflocie właśnie od tego zaczynamy. Nasz zespół ma 30 lat doświadczenia w montażu systemów telemetrycznych, również w starszych maszynach budowlanych. Rozwijamy własne urządzenia i czujniki oraz korzystamy z własnych instalatorów. Pozwala nam to pozyskiwać informacje o działaniu silnika także tam, gdzie nie ma dostępnych danych z fabrycznej elektroniki.
Motogodzina - krótkie wyjaśnienie i ważne rozróżnienie
Motogodziny służą do ewidencjonowania pracy silnika. W praktyce trzeba jednak wiedzieć, jak nalicza je konkretny licznik.
Licznik czasu pracy może dodawać jedną godzinę za każde 60 minut działania silnika, niezależnie od jego obrotów. W rozwiązaniach naliczających motogodziny zależnie od prędkości obrotowej przyrost wskazania jest natomiast związany z obrotami silnika względem wartości przyjętej dla danego licznika.
Dlatego przed porównaniem danych z fabrycznego licznika i systemu telemetrycznego warto sprawdzić, czy oba wskazania powstają według tej samej zasady.
W tym artykule skupiamy się na pomiarze rzeczywistego czasu działania silnika oraz rozróżnieniu jego stanów: wyłączenia, biegu jałowego i pracy na podwyższonych obrotach. Taki pomiar wymaga wiarygodnych danych z maszyny.
Sama nazwa „motogodziny” w raporcie jeszcze nie mówi, skąd te dane pochodzą.
Stacyjka może być włączona, kiedy silnik nie pracuje
W maszynie budowlanej sygnał stacyjki nie musi odpowiadać czasowi działania silnika. Operator może pozostawić ją włączoną pomiędzy kolejnymi uruchomieniami.
Jeżeli system nalicza czas wyłącznie na podstawie tego sygnału, otrzymujemy informację o czasie włączenia stacyjki. Nazwanie jej „czasem pracy silnika” nie zmieni sposobu pomiaru.
Spójrzmy na przykładowy dzień:
Stacyjka włączona, silnik wyłączony
4 godziny
Silnik działa na biegu jałowym
2 godziny
Silnik działa na podwyższonych obrotach
4 godziny
Łączny czas włączenia stacyjki
10 godzin
System oparty wyłącznie na stacyjce może pokazać dziesięć godzin. Tymczasem silnik działał przez sześć, z czego dwie spędził na biegu jałowym.
To przykład obrazujący różnicę między metodami pomiaru. Bez jej rozpoznania właściciel może analizować zużycie paliwa lub wykorzystanie sprzętu na podstawie niewłaściwej liczby godzin.
Uruchomiony silnik nie zawsze oznacza wykonywanie pracy
Drugim problemem jest rozróżnienie działania silnika od wykonywania zadania.
Operator może pozostawić uruchomiony silnik podczas oczekiwania na transport albo przerwy. Maszyna przez godzinę stoi na wolnych obrotach. Paliwo jest zużywane, licznik czasu pracy rośnie, ale roboty w tym czasie nie postępują.
Nie oznacza to, że każdy bieg jałowy jest nieuzasadniony. Rozgrzewanie, schładzanie czy wymagania technologiczne mogą być częścią prawidłowej eksploatacji. Właściciel powinien jednak móc zobaczyć, ile takiego czasu wystąpiło i kiedy.
Dlatego potrzebne są osobne informacje o tym:
- kiedy silnik był wyłączony;
- kiedy działał na biegu jałowym;
- kiedy działał na podwyższonych obrotach.
Podwyższone obroty również nie dowodzą jeszcze wykonania konkretnej pracy. Do oceny obciążenia lub działania osprzętu mogą być potrzebne dodatkowe parametry. Rozróżnienie stanów silnika daje jednak znacznie lepszą podstawę do analizy niż sam sygnał stacyjki.
Pozwala zadać konkretne pytanie: dlaczego ta maszyna przez dwie godziny pracowała na wolnych obrotach? Czy czekała na inne urządzenie, na materiał, czy pozostała uruchomiona podczas długiej przerwy?
W nowej maszynie dane mogą być dostępne. W starej trzeba wiedzieć, jak je pozyskać
W nowszych maszynach część informacji można odczytać z magistrali CAN lub sterownika silnika. Jeżeli odpowiednie parametry są dostępne i poprawnie interpretowane, mogą stanowić podstawę monitorowania czasu pracy.
Flota budowlana rzadko jest jednak jednolita. Obok nowej koparki pracuje ładowarka mająca trzydzieści lat, a na innej budowie maszyna jeszcze starsza. Sprawna mechanicznie, przydatna i nadal intensywnie użytkowana.
Taki sprzęt może nie mieć magistrali CAN, elektronicznego sterownika ani łatwo dostępnego sygnału obrotów. Nawet jeśli w kabinie znajduje się wskaźnik, nie oznacza to, że udostępnia dane w formie możliwej do podłączenia do telemetrii.
W takim przypadku instalacja wymaga wiedzy o konstrukcji maszyny i dobrania odpowiedniego sposobu pomiaru. Nie wystarczy podłączyć standardowego urządzenia i założyć, że stan stacyjki odpowiada pracy silnika.
Brak gotowych danych elektronicznych nie oznacza, że silnika nie da się monitorować. Oznacza, że trzeba te dane pozyskać inną metodą.
Jak Multiflota mierzy działanie silnika w starszych maszynach
Opracowaliśmy własny czujnik pozwalający pozyskiwać informacje o działaniu silnika niezależnie od samego sygnału stacyjki. Dzięki temu możemy rozróżniać włączoną stacyjkę, rzeczywistą pracę silnika oraz jego działanie na biegu jałowym lub podwyższonych obrotach.
To rozwiązanie pozwala objąć monitoringiem także starsze konstrukcje, w których nie można oprzeć pomiaru na danych z magistrali CAN.
Punktem wyjścia jest konkretna maszyna: jej budowa, dostępne sygnały i warunki montażu. Do nich dobieramy sposób pozyskania parametrów. Dopiero później dane trafiają do systemu i stają się podstawą raportów.
Własny czujnik jest jednym z elementów tego procesu. Równie ważne jest doświadczenie instalatora, który potrafi ocenić, gdzie i jak go zamontować oraz jak sprawdzić poprawność uzyskiwanych informacji.
Dla właściciela floty oznacza to możliwość monitorowania sprzętu w różnym wieku. Starsza maszyna nie musi pozostawać poza kontrolą tylko dlatego, że jej producent nie przewidział elektronicznego udostępniania parametrów silnika.
Trzydzieści lat doświadczenia ma znaczenie przy maszynie
Różnice między maszynami ujawniają się podczas montażu. Konstrukcja, sposób uruchamiania silnika, wcześniejsze przeróbki i dostępność sygnałów mogą wymagać indywidualnego podejścia.
Nasz zespół od 30 lat zajmuje się instalacją systemów telemetrycznych. To doświadczenie obejmuje nowe i stare maszyny, również takie, w których pozyskanie informacji wymaga czegoś więcej niż podłączenia urządzenia do gotowego złącza.
Mamy własnych instalatorów, własne urządzenia i własny dział konstrukcyjny, w którym projektujemy urządzenia telemetryczne oraz czujniki. Możemy więc pracować zarówno nad sposobem pomiaru w maszynie, jak i nad oprogramowaniem analizującym jego wyniki.
Z perspektywy klienta najważniejszy jest rezultat: raport ma odpowiadać temu, co rzeczywiście działo się z silnikiem. Jeżeli stacyjka była włączona przez cały dzień, a silnik uruchomiono tylko na kilka godzin, system powinien pokazać tę różnicę.
Raport jest tak wiarygodny jak dane, które do niego trafiają
Czytelna aplikacja i wygodne raporty są potrzebne. Ułatwiają codzienną pracę, porównywanie maszyn i zauważanie nieprawidłowości.
Nie poprawią jednak błędnego pomiaru.
Jeżeli do systemu trafia wyłącznie stan stacyjki, to wykres opisuje stan stacyjki. Nawet najbardziej rozbudowany panel nie zamieni go automatycznie w wiarygodny zapis działania silnika.
Dlatego przed wdrożeniem warto zadać dostawcy kilka pytań:
- Na jakiej podstawie naliczacie czas pracy w tej konkretnej maszynie?
- Co system pokaże, gdy stacyjka będzie włączona, ale silnik pozostanie wyłączony?
- Czy rozróżniacie bieg jałowy i pracę na podwyższonych obrotach?
- Jak wykonacie pomiar, jeżeli maszyna nie udostępnia danych CAN ani sygnału obrotów?
- Jak sprawdzicie po montażu, czy raportowane stany odpowiadają rzeczywistemu działaniu silnika?
Odpowiedzi pokazują, co kryje się pod nazwą „monitorowanie motogodzin”. Pozwalają też ustalić, czy proponowane rozwiązanie pasuje do całej floty, czy tylko do jej najnowszej części.
Wiarygodny czas pracy pomaga zrozumieć koszty
Gdy wiadomo, kiedy silnik rzeczywiście działał, łatwiej interpretować pozostałe informacje o maszynie.
Można zestawić zużycie paliwa z rzeczywistym czasem działania silnika, sprawdzić udział biegu jałowego albo porównać wykorzystanie sprzętu na różnych budowach. Długie okresy oczekiwania stają się podstawą do rozmowy o organizacji pracy.
Wiarygodna ewidencja pomaga również planować obsługę techniczną. Trzeba przy tym zachować zgodność z zasadami naliczania i interwałami określonymi przez producenta danej maszyny.
W Multiflocie łączymy informacje o silniku z lokalizacją oraz kontrolą paliwa. Dzięki temu właściciel może sprawdzić, gdzie maszyna się znajdowała, kiedy jej silnik działał i co w tym czasie działo się z paliwem.
To znacznie pełniejszy obraz niż pojedyncza liczba godzin na koniec dnia.
Zacznijmy od Twojej maszyny
Jeśli maszyna ma trzydzieści lub czterdzieści lat, nadal wykonuje swoją pracę i ponosisz koszty jej eksploatacji, potrzebujesz wiarygodnych danych tak samo jak właściciel nowego sprzętu.
W Multiflocie zaczynamy od ustalenia, jak te dane pozyskać. Własne czujniki, instalatorzy i doświadczenie zespołu pozwalają nam podejść do pomiaru również tam, gdzie brakuje gotowych informacji z elektroniki maszyny.
Porozmawiajmy o Twojej flocie. Sprawdzimy, jak monitorować rzeczywistą pracę silników w Twoich maszynach - także tych, które powstały na długo przed upowszechnieniem magistrali CAN.

